Podróże
Nie podróżuję tyle, ile bym sobie życzyła; jednak staram się co roku gdzieś wyjechać. Polecam taki sposób poznawania siebie.
Chińskie klimaty, Xi'an, Pekin, Wielki Mur (sierpień 2016)
Czerwiec 2016 i tureckie klimaty
Balos, Gramvousa - Kreta 2013
zasoleni leżymy w płytkich zalewach (Gramvousa)

Lazur miesza się z wenecką krwią przelaną pod fortecą
z XVI wieku. Wysokość szumi w uszach, kamienista droga
przypomina Kalwarię. Tam wysoko powiewa flaga grecka
i moja śnieżnobiała chusta, która wyfrunęła niby gołębica.
Tak blisko nieba zaczyna się raj lub wieża Babel.

Gramvousa kołysze spękane wnętrza. Zażywamy kąpieli
w lagunie Balos. Różowy piasek kryje muszelki i drobne
sekrety z pirackich bander. Skały ostro wpatrują się w nasze
oczarowanie. Krynica rozlewa przejrzyste wody. Zasoleni
leżymy w płytkich zalewach, poza zasięgiem dłoni.
Chania i my - Kreta 2013
Wiatr rozprawiał się ze spódnicami szytymi z koła (Chania)

W Chanii wzburzyło nas morze. Było za głośno na wyznania.
W porcie rozpoczął się przypływ, bałwany zza barierek pożerały
lądowy plankton. Wiatr rozprawiał się ze spódnicami szytymi z koła.
Było za upalnie na żarliwą namiętność, ale miałam wrażenie,
że unoszę się niczym kobieta z Kminta.

Posmak soli i zapach ryb rozdrobnił mi ciebie w kamienistą plażę.
I szliśmy wysokim murem jak w Chinach między zatoką a tętnem miasta.
Bałeś się, bym nie spadła oderwana od twoich ust pośpieszną falą.
W pomarańczowej ziemi goiła się czułość, a na wąskich uliczkach
wybarwiała się grzeczność greckich sklepikarzy. 
Kreta, lipiec 2013 - Elafonissi
małe ławice ryb kąpią się z małymi ławicami ludzi (Elafonissi)

Na szlaku kreteńskich wiosek Enneachoria nie skrywamy obawy,
autokar wjeżdża w tarasy domów, serpentyny zakręcają rzemyki
przy sandałach; zza szyby przywołuje nas nieogolony wąwóz
Samaria. W grocie Agia Sofia zażywamy cienia. Schodzimy
do tawerny, gdzie smakujemy miodowej rakii. Posiwiałeś mój drogi,
zasypały nas śniegi wapniowe. Na lagunie Elafonissi

płytko maczamy się w sobie; fotografujesz moje rozwiane włosy.
Mówisz, że po dwudziestu latach nie zmieniły koloru.
Wiatr nie daje nam spokoju, wieje po piętach. Na skałkach
pozują śmiertelni kochankowie, w tle parasole ze splątanymi
frędzlami kryją oparzone serca. Małe ławice ryb kąpią się
z małymi ławicami ludzi. Różowieje nam skóra od piasku.
Budzi się we mnie nastolatka i wgniatam w ciebie swoje piersi.

Turcja - okolice Side                                                 przełom lipca i sierpnia 2012
Wycieczka do Lwowa, po drodze Tyniec i Sandomierz, maj 2012 
Darmowe strony internetowe dla każdego